KRS: 0000142952 | Nr konta: 90 8009 0007 0017 3342 2001 0001

Krym Natalia

Podopieczny Fundacji od 2015-08-20
porażenie splotu ramiennego
Natalia Krym, porażenie splotu ramiennego

krym_nataliaNatalia Krym jest podopieczną Fundacji Otwarte Ramiona.

Chcielibyśmy poinformować, że nasza córeczka jest już po przeprowadzonej w Akwizgranie operacji. Wszystko przebiegło, prawidłowo. Nasz pobyt w klinice trwał 3 dni. Pierwszego dnia doktor Bahm, zbadał Natalkę. Następnego dnia o 7 rano Natalka była na zabiegu, który trwał krótko, bo zaledwie 1,5 godziny. Ale dla nas była to wieczność.

Doktor przeprowadził zabieg uwolnienia barku, nacięcie mięśni i ścięgien.

Szczęśliwie na następny dzień mogliśmy już wrócić do domu. Natalka jest bardzo dzielna, przyzwyczaja się już do noszenia gipsu, który będzie jej towarzyszył przez 6 tygodni.

Teraz już tylko pozostało nam przeczekać ten czas oraz wrócić do Akwizgranu na zdjęcie gipsu.

Jesteśmy pełni nadziei, że zakres ruchu rączki naszej córeczki bardzo się poprawi . To wszystko dzięki Waszej pomocy drodzy Darczyńcy!

Naprawdę ciężko nam wyrazić jak bardzo, jesteśmy wdzięczni za okazaną pomoc. Z całego serca bardzo Wam dziękujemy!

Krym Natalia, operacja przeszczepu nerwów

Państwa córka nie rusza rączką, lecz proszę się nie martwić , trochę poćwiczy i wszystko będzie dobrze„.

Pierwsze chwile z wyczekanym maluszkiem, które kochaliśmy już od pierwszego USG powinny być magiczne i pełne radości.

W naszym przypadku niestety całą wielką radość zaburzał ogromny strach i niepewność. Wydawało mi się, że poród Natalii przebiegał prawidłowo. Był to mój pierwszy poród. Byłam przekonana, że lekarze wiedzą co robią. Jego finał pozostawił ślad w mojej głowie na zawsze. To niezmiennie powracająca trauma, coś co jako matka chciałabym wymazać z pamięci.

Barki Natalii zablokowały się w kanale rodnym, w głowie słyszałam tylko spadające tętno mojej córki… Fizyczny ból, taki straszny ból jakby rozrywano mnie na pół i panikujący, biegający lekarze, którzy nie wiedzieli co robić.
Czułam… Wiedziałam, że do tragedii jest już o krok.
W ostatniej chwili położna wyszarpała ze mnie moje dziecko. Na pierwszy krzyk czekałam bardzo długo… Ale jest! Słyszę! Moja córcia płacze… uff.
Na krótką chwilę pozwolono mi przytulić moją kruszynkę i momentalnie zabrano… Natalia spędziła swoją pierwszą noc sama, samiutka na Oddziale Neonatologii. Nie słyszała tak bardzo potrzebnego jej wtedy znajomego rytmu serca, ani głosu który jej zawsze towarzyszył. Całą wiecznością wydawały mi się upływające godziny. Kiedy już siły pozwoliły mi wstać, wraz z mężem poszliśmy do Niej, by choć na troszkę ją przytulić i przede wszystkim dowiedzieć się co stało się naszemu ukochanemu dziecku. Pielęgniarki i położne unikały naszego wzroku. Prosiliśmy o rozmowę z lekarzem, wyjaśnienie sytuacji. Wreszcie usłyszeliśmy diagnozę: PORAŻENIE SPLOTU RAMIENNEGO. To był jak grom z nieba! Pierwszy raz spotkaliśmy się z czymś takim. Jak leczyć to schorzenie?

Lekarz zapewniał, że czeka nas maksymalnie pół roku rehabilitacji i wszystko wróci do normy. Zatem już zaledwie w 10 dobie Natalii życia zaczęliśmy intensywną rehabilitację w domu, w poradniach, w szpitalach… gdzie tylko się dało.

I tak minęły już dwa lata. Nasze dziecko połowę swojego krótkiego życia spędziło w szpitalnych murach, śpiąc nie w swoim łóżeczku. Bardzo ciężkie dwa lata… Ponieważ dla Niej ćwiczenia są powiązane z bólem, płaczem i niechęcią. Każdego dnia przez pół godziny z sali ćwiczeń słychać krzyk, płacz i słowa „nie chcę!”.
Mimo to wciąż walczymy o sprawność jej rączki. Pomimo zapewnień personelu szpitala gdzie urodziła się Natalia, nie wszystko wróciło do normy.

Lekarze nie powiedzieli nam niestety, że porażenie splotu ramiennego to niepełnosprawność na całe życie!

Krym NataliaPrzeszliśmy szereg konsultacji, tysiące godzin ćwiczeń, a w czerwcu tego roku kolejny cios! MUSIMY OPEROWAĆ. Nerwy w rączce Natalii nie zregenerowały się po uszkodzeniu na tyle aby sama rehabilitacja wystarczyła. Profesor Jorg Bahm, neurochirurg z niemieckiej kliniki w Akwizgranie ma pomysł, aby pomóc Natalce w odzyskaniu brakującej rotacji zewnętrznej. Dzięki operacji Natalka będzie mogła bez przeszkód podnieść lewą rączkę do buzi i np. zjeść lizaka, odkręcić dłoń do góry czy uczesać kiedyś włoski w kucyk. Operacja ma polegać na podcięciu mięśnia pod łopatkowego, czego celem jest ułatwienie biernego ruchu w rotacji zewnętrznej przedramienia.

Wcześniejsze wpisy:

Kiedy człowiek spodziewa się dziecka, przepełniony jest szczęściem, miłością do tej małej istoty. Dba o siebie, o to żeby wszystko przebiegało prawidłowo i zakończyło się szczęśliwie.

Tak zaczyna się historia Natalii. Wszystko zapowiadało się pięknie. Zaraz po ślubie, na teście pojawiły się dwie kreski. Jaka to była radość ! Zaczęły się przygotowania do przyjścia na świat maleństwa – ubranka, mebelki, zabawki… Pierwsze usg i słowa, że dziecko jest zdrowe i wszytko będzie dobrze.

I nadszedł ten dzień. Mama przebywała w szpitalu i czekała na córeczkę. Ponieważ malutka nie spieszyła się na świat, lekarze postanowili przyspieszyć poród.

15 maja 2015 nie był taki jakiego spodziewali by się rodzice. Lekarze wiedzieli, że Natalka jest dużym dzieciątkiem i mimo to kazali mamie rodzić naturalnie, bez wskazań do cesarskiego ciecia. Poród był bardzo ciężki. Największy problem pojawił się kiedy malutka wystawiła główkę na świat. I właśnie na tej główce się skończyło, malutka nie mogła się zmieścić, główka zaczęła się robić fioletowa.

 Położna biegała i wrzeszczała żeby ktoś pobiegł po ordynatora, zupełnie zdezorientowana nie wiedziała co ma robić. Pozostałe położne wskoczyły na brzuch mamy kolanami i zaczęły wyciskać dziecko, kazały przeć, trwało to może 3 minuty. Były to najdłuższe trzy minuty w życiu mamy. Z jednej strony wykończenie, brak sił a z drugiej strach o dziecko. Wreszcie udało się małą wydostać ale nie oddychała i była sina. Po chwili pojawił się pierwszy krzyk! Uff wszystko będzie dobrze…

Niestety, na drugi dzień okazało się, że Natalia nie rusza rączką. Podejrzewano złamanie obojczyka lecz na nieszczęście okazało się, że doznała porażenia splotu ramiennego. Polega to na uszkodzeniu nerwów odpowiadających za ruchy ręki. Zdarza się to jednemu dziecku na tysiąc. I właśnie padło na Nią. Jedyna szansa dla Natki to bardzo kosztowna i długotrwała rehabilitacja. Natalia jeździ na ćwiczenia codziennie od 10 dnia życia. Jest to dla niej bardzo ciężka praca lecz ręka wciąż nie jest w pełni sprawna.


Informujemy, że osoba fizyczna oraz spółki osobowe jako darczyńcy dokonujący darowizny na rzecz fundacji mogą odliczyć do 6% osiągniętego dochodu w stosunku rocznym, a osoby prawne do 10% dochodu. Przekazując darowiznę na konto Fundacji pomożesz dzieciom z uszkodzonym splotem ramiennym.