U Ani wykryto nowotwór: chłoniaka mózgu. Nie poddała się, walczyła dla swojej rodziny, marzeń, dla siebie. Niestety 4 lata po po pierwszej diagnozie, choroba znowu uderzyła. Tym razem w płuca, a stąd przerzuty zaatakowały m.in. kości. Jednak Ania nie poddaje się. Cały czas jest leczona i ma szanse pokonać chorobę. Z całego serca prosimy o wsparcie dla niej! Potrzebne są środki na dojazd, leki, konsultacje. Każda złotówka jest na wagę życia Ani…

Dzień dobry, mam na imię Ania. Mam 48 lat. Jestem mamą i babcią. Jak każda kobieta miałam plany i marzenia, które powoli realizowałam.

Niestety w pewnym momencie życie napisało dla mnie nowy scenariusz, którym był nowotwór.

Teraz mam nowe marzenie: powrót do zdrowia, i to w jak największym stopniu, do mojego poprzedniego życia. Wszystko zaczeło się w styczniu 2019 roku, dzień jak codzień. Nagle atak padaczki, pogotowie, szpital i diagnoza: chłoniak mózgu. Potrzebna była natychmiastowa operacja.

Po operacji mam sparaliżowaną prawą stronę ciała.

Zaczęła się walka o usprawnienie. Po roku było widać postępy w rehabilitacji, byłam w stanie poruszać się po mieszkaniu o własnych siłach. Niestety moja radość trwała tylko przez chwilę.

Po czterech latach kolejny cios, choroba uderzyła ponownie, ale ze zdwojoną siłą. Stwierdzono u mnie raka gruczołowego płuc, który dał już przerzuty między innymi na kości.

Rozpoczęłam chemioterapię, na którą muszę dojeżdżać ponad 100 km i nadal potrzebuję rehabilitacji, która jest bardzo kosztowna. Nigdy o nic nikogo nie prosiłam, ale teraz jestem już pod ścianą i muszę poprosić o pomoc ludzi o dobrym sercu.

Dziękuję, Ania…