Weronika urodziła się 12 czerwca 2012 r. w szpitalu w Kępnie. Mama musiała urodzić dziewczynkę siłami natury. Zbyt późna reakcja personelu medycznego na rozwijającą się akcję porodową oraz brak decyzji o cesarskim cięciu spowodowały, że Weronika doznała poważnych obrażeń. Doszło do dystocji barkowej, czyli zaklinowania się dziecka w drogach rodnych. W wyniku tych poważnych komplikacji Weronika doznała porażenia splotu ramiennego.

W wyniku porażenia Weronika nie zginała ręki w łokciu i nie mogła jej unieść – rączka po prostu leżała bezwładnie obok ciała. Jedyną rzeczą, która nas pocieszała, było to, że ruszała paluszkami.

Praktycznie od razu rozpoczęliśmy walkę o sprawność naszej córeczki. Weronika rozpoczęła rehabilitację w trzecim tygodniu życia, niestety rehabilitacja przynosiła bardzo słabe efekty. Wiedzieliśmy, że przed naszym skarbem jeszcze długa i ciężka praca.

Na konsultacji zorganizowanej przez Fundację Splotu Ramiennego, której podopieczną jest nasza córeczka, profesor A. Gilbert stwierdził, że jedyną szansą na usprawnienie funkcji ręki jest operacja i wieloletnia rehabilitacja, co już wtedy wiązało się z dużymi kosztami. Naszym największym marzeniem było i nadal jest usprawnić rękę i ułatwić dalsze życie Weroniki.

W 2012 roku Weronika przeszła operację przeszczepu nerwów w specjalistycznej klinice w Paryżu. Operację przeprowadził profesor Alain Gilbert. Od stycznia 2013 roku dojeżdżaliśmy na rehabilitację trzy razy w tygodniu do Oleśnicy, a dwa razy w tygodniu miała prywatną rehabilitację.

Weronika, po długiej i monotonnej rehabilitacji, zaczęła powoli zwiększać zakres ruchów ręką, jednak nadal nie było efektów zaplanowanych po tej operacji. Udaliśmy się więc na kolejną konsultację do Warszawy, tym razem do dr Bahma, który przyjechał z Niemiec 14 grudnia 2013 roku.

Niestety, nie miał dla nas dobrych informacji.

Powiedział, że coś poszło nie tak z poprzednią operacją i dziecko musi mieć kolejną, tym razem przeszczep mięśni, ponieważ nerwy są zbyt słabe i nie dają rady zwiększyć zakresu ruchów.

To był kolejny wielki cios dla nas i kolejne koszty. Chcieliśmy się poddać, ale nie zawiedli nas ludzie o wielkich sercach, którzy pomogli zebrać niezbędną kwotę na wyjazd i operację, tym razem do Niemiec, do Aachen, gdzie pan doktor operuje. Córeczka była operowana w kwietniu 2014 r.

Jednak cały sukces operacji zależał od właściwej rehabilitacji naszego maleństwa. Tylko ona mogła przynieść pożądane efekty. Niestety, zawsze była kosztowna, dlatego zmuszeni byliśmy w dalszym ciągu zbierać pieniądze na ten cel. Motywowała nas wiara to, że dzięki niej będzie można usprawnić rękę i ułatwić dalsze życie Weroniki oraz dobre serca ludzi, którzy nas nigdy nie zawiedli.

We wrześniu 2014 r., podczas konsultacji ortopedycznej z prof. Thomasem Carlstedtem, który przyleciał z Londynu, dowiedzieliśmy się, że do utrzymania sprawności i funkcjonalności ręki zalecono iniekcje z botuliny do mięśnia trójgłowego, noszenie ortezy umożliwiającej utrzymanie dłoni w prawidłowej pozycji oraz wykonanie zabiegu chirurgicznego na nadgarstku, który poprawia ustawienie w stawie nadgarstkowym.

Od maja 2014 r. jeździliśmy na turnusy rehabilitacyjne do Ostrowa Wielkopolskiego i Dziekanowa Leśnego koło Warszawy. Rehabilitacja przynosiła małe efekty, ale Weronika nadal nie zginała ręki, a taki był przecież zamiar ostatniej operacji…

Pomimo całego bólu i wszelkich niedogodności, nasza Weronika była bardzo pogodnym dzieckiem, chętnie współpracującym z rehabilitantami i dzielnie znoszącym wszystkie, nawet nieprzyjemne dla niej, zabiegi.

Choć bywały niezwykłe ciężkie chwile, kiedy ogarniało nas zwątpienie to hart ducha naszej córeczki sprawił, że nigdy się nie poddaliśmy. Cały czas wierzyliśmy i ciągle wierzymy, że jest jeszcze wiele skutecznych metod rehabilitacji, które pozwolą osiągnąć sprawność ruchową naszego dziecka.

Kontynuowaliśmy rehabilitację metodą NDT-BOBATH jako uzupełnienie rehabilitacji ruchowej oraz ćwiczyliśmy w domu, również przez zabawę.

W roku szkolnym 2015/2016 Weronika zaczęła uczęszczać do przedszkola, gdzie miała indywidualne zajęcia z wczesnego wspomagania. Oprócz tego dojeżdżaliśmy też na basen do szkoły specjalnej w Słupii pod Kępnem. Trzy razy w tygodniu miała rehabilitację w szpitalu w Kępnie albo w Wieruszowie, a dodatkowo raz w tygodniu uczęszczała na zajęcia taneczne w Wieruszowie.

Niestety, pomimo wszystkich operacji i ciężkiej pracy, Weronika nadal nie zginała ręki, nie unosiła jej zbyt wysoko, nie umiała się uczesać, miała kłopoty z trzymaniem czegokolwiek w prawej dłoni.

To przynosiło kolejne zwątpienie smutek, bo koszty operacji były bardzo duże, a koszty rehabilitacji jeszcze większe.

Rączka stawała się coraz krótsza, aż stała się prawie o dłoń krótsza i chudsza od drugiej. Do tego doszedł brak rotacji, brak odwiedzenia, słabe uniesienie – tylko o 90 stopni (i to z wielkimi trudnościami), pojawiły się przykurcze, a jakby tego było mało, pogłębiła się postawa skoliotyczna oraz bardzo słaby układ ośrodkowy.

Dalsze leczenie jest ograniczone finansami przez co nie jesteśmy w stanie zapewnić Weronice codziennej specjalistycznej rehabilitacji, jaką powinna mieć. NFZ nie zapewnia tylu godzin, a sami nie jesteśmy w stanie opłacać prywatnej rehabilitacji. Dlatego zwracamy się o pomoc do Państwa. Naprawdę jest nam ciężko. Walczę, jak tylko mogę. Wypychają mnie jednymi drzwiami, wchodzę drugimi, ale czasami słowa bardzo ranią.

Rehabilitacja dla Weroniki jest najważniejsza!

Pomimo kłopotów finansowych, trzy dni w tygodniu miała rehabilitację w szpitalu – dojeżdżaliśmy do Kępna albo Wieruszowa (10-15 km). Ale skierowania obejmowały zaledwie serię 10 zabiegów.

Dlatego starałam się jak najczęściej, nawet dwa razy w miesiącu, jeździć po skierowania do Sieradza, do neurologa (ponad 70 km). Oprócz tego w przedszkolu miała dwie godziny tygodniowo zajęć rewalidacyjnych, dwie godziny w szkole specjalnej z wczesnego wspomagania. W miarę możliwości zapewniliśmy jeszcze zajęcia dodatkowe dla Weroniki i jej brata. Aby opłacić te wszystkie zajęcia prowadziliśmy zbiórkę, ale również zbieraliśmy nakrętki, by potem je sprzedać. Każdą zebraną złotówkę wydawaliśmy na rehabilitację i dojazdy.

We wrześniu 2016 Weronika miała planowaną operację. Jednak z powodu choroby została ona przeniesiona na grudzień.

13 grudnia 2016 r. operacja się odbyła. Była to operacja Quatro (4 w 1), mająca na celu poszerzenie zakresu ruchów ręki, czyli poprawę rotacji (której wciąż nie było), jak i innych ruchów: odwiedzenia, licznych przykurczy czy uniesienie wyżej ręki.

Tym razem zadecydowaliśmy, że operację wykona dr Jerzy Nazar z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, a wszystko odbyło się w szpitalu w Kępnie.

Operacja z grudnia 2016 r. przyniosła poprawę, choć, podobnie jak wcześniej, aby przyniosła wymierne efekty, konieczna była intensywna i niezwykle droga rehabilitacja.

W kolejnych latach kontynuowaliśmy pracę, aby utrzymać efekty operacji i wzmocnić mięśnie ręki. Każdy dzień przynosił nowe wyzwania, ale i małe sukcesy, które dodawały nam sił do dalszej walki.

W 2018 roku Weronika zaczęła korzystać z nowoczesnych metod rehabilitacji, takich jak hydroterapia i terapia zajęciowa, które pomogły jej w zwiększeniu zakresu ruchów i poprawie koordynacji. Te działania przyniosły zauważalne efekty – Weronika zaczęła lepiej radzić sobie z codziennymi czynnościami i była bardziej samodzielna.

W 2020 roku, po konsultacjach z lekarzami specjalistami, podjęliśmy decyzję o kolejnej operacji mającej na celu poprawę funkcji nadgarstka i palców. Operacja odbyła się w jednej z renomowanych klinik w Polsce, a jej przebieg był pomyślny. Po operacji Weronika znowu przeszła intensywną rehabilitację, która pozwoliła jej na dalsze postępy.

Obecnie Weronika jest w szkole podstawowej i pomimo swojej niepełnosprawności, radzi sobie bardzo dobrze. Uczestniczy w zajęciach szkolnych, ma wielu przyjaciół i cieszy się życiem jak inne dzieci w jej wieku.

Niestety mimo rehabilitacji, choć nie nastąpiło istotne pogorszenie zdrowia, to wg dr neurolog, która opiekuje się naszą córką od dnia jej narodzin, Weronika ma złe rokowania. Ma niedowład wiotki prawej kończyny górnej z przykurczami w stawach i z arefleksją, wadę postawy (skolioza, nadmierna kifoza piersiowa).

W lutym 2023 roku Weronika miała kolejną operację, plastykę mięśnia dwugłowego prawego i redresja stawu łokciowego. Wszystko przebiegło prawidłowo a po okresie rekowalescencji zaczęła ponownie rehabilitację. 

Z całego serca dziękujemy Państwu za darowizny i rozliczenia podatkowe i nadal bardzo prosimy o pomoc w leczeniu naszej córeczki.

Codzienne ćwiczenia pozostaną z naszą córeczką do końca jej życia. Wierzymy, że z pomocą ludzi o dobrych sercach i dzięki ciężkiej pracy naszej córeczki, Weronika osiągnie pełną sprawność i samodzielność.

„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.” Jan Paweł II