Jeden upadek zmienił wszystko w życiu Kasi.
To miał być zwykły dzień – słońce, rolki, chwila beztroski. Ale jeden niefortunny ruch sprawił, że jej życie zamieniło się w walkę z bólem, który odbiera siły i nadzieję. W Polsce wyczerpały się już wszystkie możliwości leczenia, ale jest jeszcze szansa – operacja za granicą. Niestety, jej koszt jest ogromny. Prosimy o Twoje wsparcie – każda złotówka i każde udostępnienie przybliży Kasię do odzyskania życia. Razem możemy to zmienić.
Jedna chwila zmieniła całe moje życie.
Pewnego słonecznego popołudnia wyszłam z koleżanką na rolki. Wracając do domu, upadłam z impetem na twarde podłoże. Początkowo wydawało się, że nic wielkiego się nie stało – brak jakiegoś wyjątkowo silnego bólu, tylko dziwne mrowienie w dole pleców, pośladkach i nogach. Mogłam się podnieść, więc uznałam, że wszystko jest w porządku. Nie podejrzewałam, że właśnie zaczęła się moja najtrudniejsza walka.
Na ostrym dyżurze lekarze nie wykryli niczego poważnego i kazali mi odpoczywać.
Przez kolejne tygodnie ból narastał, ale wciąż nie wiedziałam, co mi dolega. W końcu, po prawie dwóch miesiącach, przyszła brutalna diagnoza: poprzeczne złamanie kości krzyżowej na poziomie korzeni nerwowych, z ich uszkodzeniem. Było już za późno na operację – kość zrosła się w złej pozycji, powodując postępujące deformacje kręgosłupa.
Od tamtej pory każdy dzień to walka.
Z każdym miesiącem mój stan się pogarsza. Nie mogę siedzieć dłużej niż 30 minut. Moje ciało pochyla się do przodu, a postępująca degradacja kręgosłupa powoduje coraz większy ból. Codzienne czynności, które kiedyś wykonywałam bez zastanowienia – ubranie się, umycie, przygotowanie posiłku – stały się ogromnym wyzwaniem. Czasem ból jest tak silny, że nie mogę podnieść się z łóżka, mimo przyjmowania bardzo mocnych leków.
Nieustannie szukam pomocy. Rehabilitacja, kolejne terapie, konsultacje u specjalistów – wszystko to pochłonęło oszczędności moje i mojej rodziny.
W Polsce wydaje się, że wyczerpałam wszystkie dostępne możliwości leczenia, ale nie mogę się poddać. Jedyną nadzieją jest niezwykle trudna i rzadko wykonywana operacja naprawcza, która za granicą jest możliwa. Niestety koszty konsultacji z kolejnymi chirurgami, a także koszt samej operacji, gdy już ktoś podejmie się jej wykonania – są ogromne. Nie mogę też przerywać obecnego leczenia. Każdy dzień bez rehabilitacji oznacza pogorszenie mojego stanu.
Mam 27 lat, z wykształcenia jestem psychologiem, a niedługo także mediatorem. Całe życie jest jeszcze przede mną. Chcę pomagać innym, ale teraz to ja potrzebuję pomocy.
Dlatego proszę Cię o wsparcie – możesz przekazać darowiznę na Fundację Otwarte Ramiona lub swój 1,5% podatku (Kasia Malinowska).
Każda złotówka, każde udostępnienie daje mi szansę na odzyskanie życia. Nie mogę się poddać – i wierzę, że dzięki Tobie mam jeszcze nadzieję.
Dziękuję z całego serca za każdą pomoc! Kasia

