Po2gorzelski Maksymilian urodził się 01.07.2009 r. na Oddziale Ginekologiczno-położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku.

W czasie porodu z winy lekarzy urodziłam syna z porażeniem górnej części splotu barkowego.

Do szpitala przyjechałam z moją kuzynką około godziny 1:00 w nocy po odejściu wód płodowych. Pielęgniarka na Izbie Przyjęć przeprowadziła ze mną wywiad. Zapytała, który jest to poród, w jaki sposób rodziłam, kiedy to było, ile ważyło pierwsze dziecko. Poprosiła mnie do pokoju na badanie KTG. Następnie po telefonicznej konsultacji z lekarzem przyjęto mnie na salę porodową. Bez jakichkolwiek badań. Od położnej usłyszałam tylko, że jest to drugi poród więc ”będzie tak samo tylko dwa razy szybciej”.

Niestety, tak nie było.
Rodziłam 8 godzin i w ciężkich bólach. Kuzynka cały czas mi towarzyszyła. Dziwiła się, że poród trwa już kilka godzin, a lekarz był mnie zbadać tylko raz. Przychodziła do mnie tyko jakaś młoda pani ubrana „po cywilnemu” (czerwone spodenki i koszulka). Mogę się tylko domyślać, że była to położna lub studentka.

W pierwszym okresie porodu po kilku godzinach przyszedł lekarz, który wykonał USG nie informując mnie o wyniku. Nie wiedziałam co się dzieje z dzieckiem. Ale skoro lekarz nie odezwał się do mnie słowem uznałam, że wszystko jest dobrze.

Wiedziałam, że dziecko jest duże bo regularnie robiłam wszystkie badania – ostatnie 10 dni przed porodem. Byłam pod stałą opieką dr Hanny Olszewskiej.
W drugim okresie porodu przeżyłam ogromny stres, bowiem po wyjściu główki dziecka słyszałam tylko wołanie pielęgniarek o pomoc lekarza. Były ogromne problemy z urodzeniem bo po rozmiarze głowy rozpoznano, że dziecko jest duże i będą kłopoty z urodzeniem.

Zbiegły się położne i zaczęły pomagać przy porodzie. Dwie położne trzymały mnie za kolana. Trzecia leżała mi na brzuchu i wyciskała dziecko, a jeszcze jedna wyciągała mi dziecko, a lekarza nadal nie było. Byłam przerażona jak zobaczyłam, że synek jest cały siny i nie oddycha.

1Maksymilian urodził się ważąc 4.605 g i mierząc 60 cm w stanie zamartwicy (w skali Agar 1-5 pkt). Po tak ciężkim porodzie bez opieki lekarskiej nie było szans na urodzenie dziecka bez jakichkolwiek uszkodzeń.

Synek po porodzie wymagał sztucznej wentylacji przy użyciu worka Ambu. Z powodu zaburzeń adaptacji okołoporodowej (stękanie wydechowe, tachypnoe). Maksymilian został umieszczony w inkubatorze. Zastosowano tlenoterapię bierną. Stan ogólny Maksymiliana poprawiał się. Po  3 godzinach położono go do łóżeczka, odstawiono tlenoterapię.

Po kilku godzinach pobytu w szpitalu, kiedy czekałam aż przywiozą mi Maksymiliana przyszła oddziałowa. Poinformowała mnie, że nie dadzą mi dzisiaj dziecka ponieważ poród nie był normalny. Maks jest cały obolały i nie można go dotykać. W czasie porodu doznał uszkodzenia prawej ręki. Prawdopodobnie jest to porażenie splotu barkowego ale potwierdzić to może jedynie neurolog, którego obecnie nie ma. Wtedy zaczął się koszmar. Najpierw walka z lekarzami o to by mój synek jak najszybciej znalazł się przy mnie. Następnie o to by sprowadzić neurologa do szpitala, który zbada Maksymiliana.

4Neurolog zjawił się dopiero w szóstej dobie pobytu w szpitalu i stwierdził porażenie splotu barkowego górnej części. Prawa ręka przywiedziona i nawrócona. Ruchy ręki osłabione, ale obecne. Odruchy promieniowy i z mięśnia dwugłowego nieobecne. Znaczne obniżenie napięcia kończyny górnej prawej.

Po wyjściu ze szpitala pojechaliśmy do neurologa. Oczywiście na prywatną wizytę bo tak najszybciej. Dowiedzieliśmy się, że trzeba jak najszybciej rozpocząć rehabilitację z Maksem. I tak zaczęliśmy jeździć i szukać przychodni rehabilitacyjnej, w której jak najszybciej Maksiu mógłby zacząć ćwiczyć. Po około dwóch tygodniach dostaliśmy się na rehabilitację do szpitala na Polanki w Gdańsku. Po ukończeniu przez Maksa 2 m-cy zaczęliśmy uczęszczać na basen na Politechnikę Gdańską.
Z internetu dowiedzieliśmy się o Fundacji Otwarte Ramiona. Jak Maksiu miał 7 m-cy trafiliśmy do Pani doktor Marii Grodner na turnus rehabilitacyjny. Efekty ćwiczeń dały nam nadzieję, że Maksiu jeszcze będzie ruszał rączką.

Dr Grodner poinformowała nas, że niedługo przyjeżdża z Niemiec chirurg, neurolog dr Bahm, do którego warto się udać na konsultację. I tak podczas konsultacji z doktorem usłyszeliśmy, że Maksowi może pomóc operacja w dojściu do sprawności ręki. 7 marca 2011 r. dr Jorg Bahm przeprowadził skomplikowany zabieg przeszczepu nerwów prawej ręki u Maksia.

3 copyObecnie Maksiu ma 3,5 roku i uczęszcza na ogólną rehabilitację w Dziecięcym Szpitalu Polanki w Gdańsku. W domu ma prywatne zabiegi. Chodzimy na basen na Politechnice Gdańskiej. Zakupiliśmy specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny, aby w jak najlepszy sposób przeprowadzać rehabilitację. Po dwóch latach od operacji oraz ciągłej i ciężkiej pracy, wylewania przez Maksymiliana mnóstwa łez, widzimy znaczną poprawę. Maksiu podnosi rękę do góry i zgina w łokciu. Największy problem ma z rotacją ręki i nad tym pracujemy. Występujemy do Państwa z apelem o pomoc finansową.Prosimy o przekazanie jednego procenta podatku lubi darowizny. Sytuacja, która nas spotkała wymaga dużych nakładów finansowych. Staramy się robić wszystko, aby pomóc naszemu synkowi i przybliżyć go choć troszkę do normalnego życia.
Aby wspomóc nasze wysiłki w pozyskiwaniu środków prosimy o przekazywanie darowizn.
Jednocześnie pragniemy podziękować za dotychczasową pomoc w postaci wpłat indywidualnych oraz akcji 1% podatku za lata 2010 – 2015.